Kontakt:

Stowarzyszenie Pomost, o. Gostyń
biuro 65 573 31 41
kom. 607 101 703
kom. 601 469 494

 

 

Poszukiwania

Ekshumacja żołnierzy niemieckich w miejscowości Dębicze-Kopeć

8.10.2011 

 

Dębicze-Kopeć w gminie Grabów nad Prosną, to kolejne miejsce które udało się odszukać dzięki czytelnikom "Czasu Ostrzeszowskiego". W miejscowym lesie znajdować się miała kolejna mogiła wojenna z żołnierzami niemieckimi. Po uzyskaniu wszelkich niezbędnych zezwoleń na przeprowadzenie poszukiwań 8 pażdziernika 2011 roku, wczesnym rankiem wyruszyliśmy w droge. Las kryjący mroczną, drugowojenną historię nie od razu pozwolił na odkrycie jej śladu, mimo iż po dziś dzień żyje kilku naocznych świadków tamtych wydarzeń. Po paru godzinach sondowania, po przepytaniu kilku kolejnych świadków tamtych wydarzeń udało się w końcu natrafić na szukane miejsce. Bardzo cennych informacji dostarczył nam właściciel lasu, którego ojciec na Święto Zmarłych przynosił na zapomnianą mogiłę symboliczną świeczkę, a jemu samemu wiele razy pokazywał miejsce spoczynku kilkudziesięciu żołnierzy. Ze wstępnych ustaleń wiadomo było iż grób może kryć od 17 do 27 żołnierzy. Sam pochówek okazał się dość głęboki i wachał się od 200 do 230 centymetrów. Prace ekshumacyjne potwierdziły, iż pochowano w nim 22 żołnierzy armii niemieckiej. Oprócz szczątków odnaleziono 12 nieśmiertelników, ale tylko niektóre z nich uda się odczytać. Duża część została bezpowrotnie zniszczona przez czas i środowisko w jakim się znajdowały.

JAK ZGINĘLI - Według ludzi pamiętających wydarzenia z początku lutego 1945 roku żołnierze zbierano z pobliskich wiosek po dwóch, pięciu w punkcie zbiorczym. Tutaj prawdopodobnie (rel.św.) spisano ich personalia i odebrano dokumenty. Następnie grupę ok 20 żołnierzy prowadzono w kierunku pobliskiego lasu. Oto relacja złożona z zeznań kilku swiadków wydarzeń z lutego 1945 roku:

"Jaku kilkunastoletni chłopiec, wraz z rówieśnikami bardzo nas to całe zamieszanie interesowało. Widzieliśmy jak paru żołnierzy radzieckich wyprowadza skrajnie wyczerpanych żołnierzy niemieckich w kierunku boru. Mimo, iż Rosjanie odganiali nas od konwoju w pewnej odległości szliśmy za nimi nie zdając sobie sprawy co się za chwile wydarzy. Dwóch, albo trzech Rosjan trzymało w rekach pepesze. Kolejny wybiegł z pobliskiego domu, nerwowo założył magazynek i szybko pobiegł za konwojem. W końcu wszyscy się zatrzymali. Rosjanin coś powiedział do stojących przed nim w odległości może 10 lub 20 metrów jeńców. Ci stali w dość zwartej grupie, jednakże z ich wyrazów twarzy widać było, iż zrozumieli co się za chwilę wydarzy. Po krótkich słowach wypowiedzianych przez Rosjanina natychmiast przed niego wyszło 3 lub 4 żołnierzy Radzieckich z automatami, szybkim ruchem przeładowali broń i gradem kul powalili Niemców na ziemie. Większość z naszej grupy, która obserwowała całe zajście uciekła, a ja przerażony razem z nimi. Ktoś został, ale do dziś nie wiem kto. Słyszałem tylko, jak uciekaliśmy pojedyncze strzały. Później mówiono w wiosce, iż strzały te pochodziły z pistoletu, którym dobijano rannych ale tego nie mogę potwierdzić."

Egzekucje przeżył tylko jeden żołnierz niemiecki, który kiedy tylko odeszli żołnierze radzieccy, wydostał się spod sterty ciał i udał się do wioski. Dostał od ludzi cywilne ubranie i udał się w drogę na zachód. Prawdopodobnie nie udało mu się zbyt daleko zajść i zginął w jednej z pobliskich wiosek. Poległych po pierwszych roztopach pochowali Polacy. Pozbierawszy ciała wykopano dla nich grób w pobliskim lesie, a mieszkańcy od czasu do czasu zapalali w tym miejscu świeczkę, a swoim dzieciom podczas spacerów w tym miejscu opowiadali historię leśnej mogiły.

 

» powrót do listy poszukiwań

Copyright: Stowarzyszenie Pomost, o. Gostyń

www.pomost.net.pl

projekt: fryga.com